Nieruchomości w czasie pandemii. Najbogatsi chętnie kupują za miliony

0 140

Co kupować w trakcie kryzysu, jeśli ma się wolny milion, dwa albo trzy? Mieszkania. Taki trend właśnie panuje wśród najbardziej zamożnych Polaków, którzy w trakcie pandemii COVID-19 ruszyli po zakup nieruchomości. Eksperci tłumaczą – kryzys to najlepszy czas na zakup mieszkania.

Oczywiście to zdanie dotyczy wyłącznie najbogatszych. Bo nawet jeśli ich majątek w czasie pandemii zmalał, to zaledwie o znikomy procent. Oczywiście, wciąż mówimy tu o ogromnych kwotach dla „zwykłego Kowalskiego”, jednak w przypadku krezusów, to żadna tragedia. Dlatego też, aby trochę sobie osłodzić ten trudny czas, który wpłynął negatywnie na ich interesy, postanowili zainwestować w nieruchomości.

Masz gotówkę? Kupuj mieszkanie

Dlaczego? Ponieważ kryzys to faktycznie najlepszy czas dla tych, którzy mają pieniądze. Po pierwsze obecnie sprzedaje się zaledwie 50-60% mieszkań w stosunku do czasu sprzed uderzenia COVID-19. To daje możliwości większego wyboru oraz negocjacji cen. Deweloper chce sprzedać – musi, bo inaczej nie zarobi. A nawet jeśli zarobi mniej, to i tak lepiej, niż gdyby nie sprzedał w ogóle.

W momencie, kiedy przychodzi zamożny człowiek z gotówką i wykłada milion lub więcej, aby w spokoju i izolacji przeczekać pandemiczną burzę, nie odmawia mu się. Sprzedawca zadowolony i klient również, ponieważ może codziennie rano pić kawę z apartamentu z widokiem na las czy jezioro.

Inną kwestią, dla której najbogatsi „rzucili” się na luksusowe nieruchomości był fakt, że w momencie zabronienia przemieszczania się, w przypadku poruszania się pomiędzy własnymi mieszkaniami, nikt im tego nie może zabronić. Poza tym jest to przyszłościowe lokowanie kapitału. Jeśli klient zbił cenę z trzech milionów na – powiedzmy – trochę ponad dwa, to za kilka lat na tej transakcji zarobi, odsprzedając mieszkanie z pokaźnym zyskiem.

Specjaliści ds. rynku nieruchomości mówią, że od czasu wybuchu pandemii sprzedano ponad tysiąc luksusowych nieruchomości. To ponad 40% więcej niż w ubiegłych latach. Jest to analogiczna historia do tej z 2008 roku. Wówczas też był kryzys i też najbogatsi kupowali najdroższe nieruchomości bez mrugnięcia okiem.

Premium, czyli ile trzeba zapłacić?

Wszystko zależy tak naprawdę od lokalizacji. Niemniej jednak trzeba zaznaczyć, że nawet mimo pandemii COVID-19, ceny luksusowych mieszkań i domów sukcesywnie rosną. Ile zatem trzeba wyłożyć z kieszeni, aby być w klasie premium?

Średnio: w Warszawie 32 tys. zł za m kw., w Trójmieście niemal 20 tys., we Wrocławiu ponad 17 tys., w Krakowie 16,5 tys., a w Poznaniu 13 tys. – to są najdroższe miasta w Polsce. W Łodzi natomiast to „zaledwie” 7,5 tys. zł, czyli tyle, ile na osiedlu zamieszkałym przez klasę średnią w Gdańsku. Aby mieć pojęcie, o jakich kwotach mowa, najdroższym apartamentem zakupionym w zeszłym roku w Warszawie był ten przy ulicy Foksal – nabywca zapłacił 17 milionów złotych.

A co z domami? W czasie pandemii wzrosło zainteresowanie wolnostojącymi nieruchomościami położonymi do 100 km od miasta. Kluczowe jest dobre połączenie. Ludzie chcą się odizolować, ale jednocześnie mieć możliwość szybkiego i wygodnego przemieszczania się. Taki luksus kosztuje średnio 3 miliony złotych. Najczęściej w stanie surowym.

Jak zauważają eksperci ds. rynku nieruchomości – ceny raczej nie spadną. Może pojawić się ich korekta, jednak biorąc pod uwagę ogromne zainteresowanie rynkiem premium, nie należy spodziewać się dużych wahań. 

Źródło: wyborcza.biz

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.