Ceny mieszkań wciąż rosną. Nawet pandemia nie wpłynęła na ich wysokość

0 49

NBP podał dane dotyczące cen, po jakich kupowano mieszkania w III kwartale bieżącego roku. Expander od razu zwrócił uwagę, że aż 11 z 17 badanych miast osiągnęło rekord w średniej cenie za metr kwadratowy. To sytuacja bez precedensu, a przy tym kuriozalna, ponieważ szaleje pandemia.

I tak, podając przykłady, średnia cena za metr przekroczyła w Warszawie 10 tys. zł, a w Gdańsku 9 tys. zł. Ceny wciąż rosną, ponieważ jest zapotrzebowanie na mieszkania – prywatni deweloperzy dzięki temu mogą więcej zarobić, a ludzie też chyba nie widzą większego problemu w braniu ogromnych kredytów na całe życie. Taka sytuacja nie może zatem dziwić. Nawet mimo pandemii.

Dane te dotyczą rynku pierwotnego. Na wtórnym bowiem jest nieco lepiej – w 9 z 17 badanych miast ceny były niższe w porównaniu do II kwartału. Ta sytuacja jednak może się niebawem zmienić, ponieważ rynek wtórny zawsze trochę później reagował na sytuację rynkową.

A gdzie poza Gdańskiem i Warszawą ceny osiągnęły rekordowe wartości? Bydgoszcz, Kielce, Kraków, Lublin, Łódź, Olsztyn, Rzeszów, Szczecin i Zielona Góra. Tam trzeba płacić coraz więcej. – Na pocieszenie dla osób planujących zakup mieszkania mogę dodać, że te wzrosty cen częściowo są złudzeniem, wynikającym z tego, że spadło zainteresowanie mieszkaniami tańszymi – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Jednak nie tylko popyt miał wpływ na wzrost cen do rekordowych poziomów. Przede wszystkim w ostatnim czasie na zakup mogły sobie pozwolić jedynie osoby będące w świetnej kondycji finansowej. Ci, którzy chcieli mieć swoje pierwsze cztery kąty musieli uzbroić się w cierpliwość, ponieważ albo banki nie chciały im udzielić kredytu, albo podniesiony do poziomu 20% wkład własny był zaporową stawką. Właśnie spadek popytu w ostatnich miesiącach był też ważnym czynnikiem wpływającym na wzrost cen mieszkań. Sytuacja jest absurdalna, bo skoro popytu nie ma, to ceny powinny spadać. Rynek mieszkaniowy w Polsce jednak zaskakuje nie pierwszy raz.

Dane za III kwartał dotyczą okresu, kiedy nie uderzyła jeszcze druga fala pandemii i wydawało się, że wszystko powoli wraca do normy. Teraz ci, którzy chcą kupić mieszkanie mogą mieć swój moment. Druga fala sieje jeszcze większe spustoszenie i deweloperzy chętniej idą na rękę nabywcom. Można więc wynegocjować całkiem przyzwoite zniżki. Nie zmienia to jednak faktu, że w ciągu kilku lat ceny w niektórych miastach wzrosły o niemal 100%.

Źródło: biznes.wprost.pl

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.