Skutki zapoczątkowanej wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami na tle epidemii COVID-19

0 33

Aktualnie obserwujemy luzowanie restrykcji, jakie wymusił na rządach stan epidemii koronawirusa oraz powolne powstawanie z kolan polskiej i światowej gospodarki. Niestety, na świętowanie jest jeszcze za wcześnie, ponieważ skutki pandemii wszyscy będziemy jeszcze odczuwać przez długi czas. Źródłem niepokoju są dodatkowo geopolityczne przepychanki największych mocarstw oraz ryzyko nawrotu epidemii. Eksperci są zgodni – świat nigdy nie będzie już taki sam… Czego dokładnie możemy spodziewać się w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy?

Chińsko-amerykańska wojna handlowa

Od kilku lat jesteśmy naocznymi świadkami gwałtownego wzrostu gospodarczego w Chinach. Państwo Środka – z pozycji kraju zapewniającego tanią siłę roboczą oraz zalewającego świat wątpliwej jakości towarami – zaczęło stawać się globalną potęgą, zagrażającą gospodarce i interesom USA. Coraz więcej chińskich marek zaczęło zmieniać swój model biznesowy oraz konkurować na rynku z cenionymi na całym świecie producentami.

Szczególnie widoczne jest to w sektorze elektroniki użytkowej, w której marki pokroju Xiaomi czy Huawei, kojarzone do niedawna z najtańszymi telefonami produkowanymi na rynki trzeciego świata, zaczęły przyćmiewać topowe marki smartfonów. Ich najnowsze produkty, praktycznie niczym nie ustępują urządzeniom z najwyższej półki, a przy tym są bardzo konkurencyjne cenowo.

Można też zaobserwować trend drożenia i podnoszenia kwalifikacji zawodowych chińskiej siły roboczej. Dodatkowo, sam rząd Chin bardzo aktywnie wspiera narodowe przedsiębiorstwa, rzucając kłody pod nogi zagranicznym korporacjom.

Po dojściu do władzy Donalda Trumpa w 2016 r., Stany Zjednoczone zdecydowały się wypowiedzieć Chinom bezpardonową wojnę handlową. Głównym jej celem miało być doprowadzenie do tego, aby bilans kooperacji z Państwem Środka – był korzystniejszy dla Stanów Zjednoczonych. Istotnym zarzutem adresowanym przez Prezydenta Trumpa w kierunku Chin, było również zbyt „liberalne” podejście do zagadnienia własności intelektualnej, co przejawiało się m. in. klonowaniem zagranicznych pomysłów biznesowych.

Jednym z najbardziej medialnych przykładów takiego postępowania – jest DiDiChuxing, czyli chiński Uber. Od samego początku ekspansji amerykańskiego giganta transportu osobistego, władze Chin utrudniały mu rozwijanie skrzydeł, wspierając jednocześnie jego rodzimą kopię. Ostatecznie, doprowadziło to do całkowitego wycofania się Ubera z rynku chińskiego, gdyż nie był on w stanie konkurować z DiDiChuxing.

Metodą na utarcie nosa Chińczykom, miały być bolesne sankcje gospodarcze. Towary importowane z Chin, rząd Donalda Trumpa objął cłem wynoszącym od 10% do 25%, co łącznie kosztowało Pekin około 360 miliardów dolarów. Chiny nie pozostały dłużne, odwzajemniając się w odwecie cłem w wysokości od 5% do 25% – o szacowanej wartości wynoszącej 110 miliardów dolarów.

Z deszczu pod rynnę…

W 2019 roku po zażartym okresie sankcji oraz handlowej wojny odwetowej, rządy USA oraz Chin zaczęły pracować nad tymczasowym, obustronnym porozumieniem. Ostatecznie podpisano je 15 stycznia 2020 r. Niestety, globalna gospodarka nie zdążyła nawet na chwilę odetchnąć, ponieważ w tym momencie świat zaczęła ogarniać panika związana z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2 w chińskim mieście Wuhan…

Z dnia na dzień dobiegały coraz bardziej pesymistyczne statystyki i stopniowo zaczęto zamykać granice państw. Kolejnym etapem było zawieszanie funkcjonowania wielu małych firm oraz wielkich przedsiębiorstw. W krajach najbardziej dotkniętych wirusem, takich jak Włochy, pracowały tylko najbardziej kluczowe do egzystencji społecznej gałęzie przemysłu. Światową gospodarkę dotknął gigantyczny problem spowolnienia ekonomicznego, wywołany obawą o dalsze rozprzestrzenianie się pandemii.

Jednymi z gałęzi gospodarki, które najmocniej odczuły globalną kwarantannę, był sektor lotniczy, turystyczny i eventowy. Odwołano wszystkie masowe wydarzenia, gale, koncerty oraz zawody sportowe, narażając na ogromne straty finansowe podmioty udostępniające obiekty oraz firmy działające w szeroko rozumianej branży rekreacyjno-rozrywkowej. Międzynarodowe loty i rejsy – zostały całkowicie wstrzymane, co z kolei drastycznie zmniejszyło popyt na ropę naftową, doprowadzając do kuriozalnej sytuacji, w której kontrakty na WTI w kwietniu – osiągnęły ujemne ceny.

Przeobrażony został też całkowicie sektor handlu detalicznego. Z powodu całkowitego zamknięcia galerii handlowych i części zwykłych sklepów, ludzie zostali zmuszeni do robienia zakupów przez internet. Nasz rodzimy InPost – z powodu zwiększenia się listy przesyłek kurierskich, miał problemy z mocami przerobowymi i zaczął dostarczać paczki do swoich paczkomatów także w weekendy. Skorzystało na tym także Allegro, które dodatkowo udostępniło za darmo wszystkim swoim użytkownikom funkcjonalność „Allegro Smart”, oferującą darmową wysyłkę towarów.

Co przyniesie przyszłość?

Na chwilę obecną ciężko jest prognozować, jak bardzo na globalny przemysł wpłynie wybuch pandemii COVID-19. Ekonomiści obawiają się o spadek konsumpcji towarów i usług, spowodowany niższymi zarobkami i niepewnością wśród konsumentów. Dodatkowo, mocno ucierpiały łańcuchy zaopatrzeniowe, a dostępność półproduktów i surowców z Azji jest ograniczona. Światowe gospodarki są obecnie mocno stymulowane przez rządy państw za pomocą różnego rodzaju ulg oraz finansowych „kroplówek”.

Sygnały płynące z różnych gałęzi globalnego przemysłu, wskazują na zwiększające się zainteresowanie automatyzacją oraz dywersyfikacją – zarówno samej produkcji, jak i miejsca jej wykonywania. Coraz większe grono ekspertów twierdzi także, że rozwinięte gospodarki krajów, najprawdopodobniej wejdą w recesję wywołaną następstwami COVID-19 oraz rosnącymi napięciami społecznymi, które już widać w USA.

Według IMF, światowa gospodarka skurczy się w 2020 roku o 3% (dla porównania w kryzysowym 2009 roku, wskaźnik ten zmalał „tylko” o 0,7%). Największy cios (wynoszący około 9% PKB) dosięgnie Włochy, gdzie sytuacja epidemiologiczna była najgorsza w całej Europie. Na szczęście jest też iskierka nadziei, którą jest rosnąca odpowiedzialność społeczna międzynarodowych korporacji. Możemy też spodziewać się trendu większej decentralizacji produkcji przedsiębiorstw oraz znacznego usprawnienia standardów ochrony epidemiologicznej, jak i ogólnego poziomu opieki medycznej.

Cały świat oczekuje w napięciu na rozwój sytuacji geopolitycznej, stymulowany przez największych „graczy”. Wszyscy z niepokojem oczekują jednak jesieni, bowiem ewentualna nowa fala zachorowań, może pokrzyżować odbudowę stabilności gospodarek większości krajów.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.