Emisja spalin – walka z nią to fikcja

0 23

Jak wynika z danych ONZ walka z emisją spalin jest tylko i wyłącznie pustym frazesem. Wprawdzie motoryzacyjne koncerny są pod ścianą i muszą sprostać coraz bardziej rygorystycznym normom, ale na tym wszystko się kończy. Problem w starych autach, które zamiast na złom, trafiają na rynek wtórny.

Bardzo szczegółowo przyjrzał się tej sprawie magazyn Auto-Świat. Z artykułu wynika, że nawet 80%(!) starych pojazdów – osobowych, dostawczych czy minibusów – nie idzie na szrot, tylko jest dalej odsprzedawanych. Najczęściej w innym zakątku świata. Bo, nie da się ukryć, z emisją spalin walczy obecnie tak naprawdę wyłącznie Europa. Japonia i USA też starają się chociaż zachowywać pozory tej walki.

Według informacji przekazanych przez UNEP – to agenda ONZ ds. ochrony środowiska – ponad połowa pojazdów jest wywożona do Afryki, a reszta trafia do Europy Wschodniej oraz w region Azji i Pacyfiku.

Co ciekawe, jak podaje UNEP, są jednak też kraje które podchodzą do sprawy jak należy. W tym gronie jest np. Maroko. Tam można sprowadzać auta, oczywiście, ale nie starsze niż 5 lat i spełniające przynajmniej normę Euro 4. To jednak wyjątek. Dla przykładu średni wiek aut importowanych do Gambii czy Namibii to 20 lat.

Dane nie są przypadkowe. Pochodzą z obserwacji rynków w aż 146 krajach. No i okazało się, że świat tak naprawdę ma w poważaniu walkę o dobro planety, lepsze powietrze, zahamowanie postępującego ocieplenia. Tak naprawdę tylko Europa, Japonia oraz Stany Zjednoczone pozbywają się starych samochodów. Tylko co z tego, skoro zamiast na złomowiec, trafiają one do innych krajów. Ktoś musi robić na tym procederze ogromne pieniądze. Jednak trudno się dziwić, że ktoś wykorzystuje luki w prawie, skoro aż dwie trzecie ze skontrolowanych państw nie ma żadnych regulacji dotyczących importu pojazdów.

Jak podaje ONZ nawet 80% z 14 milionów wyeksportowanych samochodów trafia do biednych krajów. Jednak zatruwanie środowiska to nie wszystko. Archaiczne i zdezelowane auta mają ogromny wpływ na rosnącą liczbę wypadków w tych krajach.

Inger Andersen z UNEP mówi: „kraje rozwinięte muszą zaprzestać eksportu pojazdów, które nie przejdą inspekcji środowiskowych i bezpieczeństwa, i są już traktowane jako nienadające się do ruchu drogowego, podczas gdy kraje importujące powinny wprowadzić surowsze standardy jakości”.

No, mądre słowa, ale nic z nich nie wyniknie. Bo świat nie jest wspólnotą na kształt Unii Europejskiej, gdzie można wydawać kolejne dyrektywy, którym muszą się podporządkować państwa członkowskie. Każdy ma własne interesy i chce na nich jak najlepiej zarobić. A planeta niech umiera.

Źródło: auto-świat, wprost.pl

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.